czwartek, 15 października 2015

Prace wykończeniowe w mieszkaniu #1





W ubiegłym tygodniu prace wykończeniowe w moim mieszkaniu ruszyły pełną parą. Ostatnie dni to także trudna batalia z zamówieniami elementów wyposażenia i wykończenia. Pierwszy trudny etap mam już za sobą.

Nie składałam zamówień przed odebraniem kluczy do mieszkania, bo zwyczajnie nie miałabym gdzie trzymać całego materiału. Jak tylko majster rozpoczął swoją pracę, wszystko ustaliliśmy, wymierzyliśmy i wyliczyliśmy. Już na samym początku napotkałam na spory problem. Wydawało się, bo tak też zwykle bywa, że realizacja zamówienia na płytki gresowe firmy Tubądzin to kwestia maksymalnie 2 tygodni. Najpierw udałam się do największego sklepu w mieście, w którym mam sporą zniżkę, aby dokonać zakupu. Okazało się, że cały asortyment z wybraną przeze mnie serią Concrete 1 60x60 cm został wyprzedany a kolejna partia z fabryki dotrze do nich na początku listopada. Tyle czasu nie mogłam czekać, gdyż gres musi być ułożony zanim wejdzie do mieszkania parkieciarz. No więc nie martwiąc się jeszcze specjalnie, skontaktowałam się z zaprzyjaźnionym sklepem internetowym. I ku mojemu zaskoczeniu  sytuacja się powtórzyła. Podobnie jak w kilku innych sklepach oraz u sprzedawców na allegro. Nikt nie posiadał płytki w magazynie a fabryka rozpoczyna produkcję w przyszłym miesiącu. W akcie desperacji obdzwoniłam wszystkie sklepy stacjonarne w mieście i wszędzie otrzymałam taką samą odpowiedź. Katastrofa! I w tym momencie z pomocą przyszedł mi sprzedawca z małego salonu z płytkami, proponując mi tę samą płytkę gresową w II gatunku. Po konsultacjach z majstrem i obejrzeniu towaru, zakupiłam gres w nieco większej ilości ale po znacznie niższej cenie niż I gatunek, aby móc odrzucić płytki ze skazami. Byłam uratowana! A na pochwałę zasługuje zaangażowanie pana ze sklepu, który jako jedyny spośród wszystkich sprzedawców, z którymi rozmawiałam, wykazał się kreatywnością i chęcią pomocy.

W między czas zamówiłam także sanitariaty i baterie do łazienki, ale o konkretnych wyborach będzie w oddzielnym poście. Wczoraj przyszła także cegiełka, a właściwie płytka ręcznie formowana w 100% ceramiczna. Jest piękna i przede wszystkim wygląda bardzo naturalnie. Zdjęcie poniżej lekko przyciemnia jej barwę. Jak tylko ułożymy ją na ścianach pochwalę się efektem końcowym i podam Wam kilka informacji o samym producencie. 
Na płytki do łazienki nad wannę muszę poczekać do 4 tygodni, więc z dużym wyprzedzeniem złożyłam zamówienie, na które mogę na spokojnie poczekać.

Kolejnym bardzo ważnym elementem na tym etapie prac wykończeniowych są parapety i drzwi z ościeżnicami. Zamówiłam je u znajomego stolarza. Wybrałam dębowe parapety pomalowane na białe, które idealnie komponują się ze stolarką. Dziś majster zamontował je we wszystkich oknach, więc chyba mogę już robić parapetówkę ;)

Dokonałam jednej istotnej zmiany w projekcie. Drewniane sufitowe belki w kuchni zastąpiliśmy sufitem podwieszanym. Powód był bardzo prozaiczny - cena materiału. Drewniana konstrukcja kosztowałaby ponad 2 000 zł. Z kolei w suficie podwieszanym bez problemu schowamy rury z okapu kuchennego do pionu wentylacyjnego. W tym przypadku aspekt praktyczny zwyciężył na argumentem estetycznym.














4 komentarze:

  1. To mi przypomniało problemy z lampą nad stół jadalny ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale warto było się pomęczyć..jest fantastyczna :)

      Usuń
  2. Intensywnie czytam Twój blog, bo właśnie układamy płytki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia i koniecznie pochwal się efektem końcowym :)

      Usuń