piątek, 25 września 2015

A Ty jakim inwestorem jesteś?




Kilka dni temu jeden z moich inwestorów, któremu robię projekt budowlany do pozwolenia na budowę, powiedział, że nie wyobraża sobie, żeby ktoś obcy, czytaj architekt, projektował wnętrze jego domu, w którym on ma mieszkać. Według niego to osobista przestrzeń i w jaki sposób ktoś z zewnątrz miałby stworzyć jej wystrój w odniesieniu do potrzeb i gustu użytkownika. Wytłumaczyłam mu w jaki sposób trafiają do mnie inwestorzy i jak wygląda cały proces projektowy.

Na początku jest pierwszy kontakt. Jak wspominałam we wcześniejszych postach, zwykle trafiają do mnie osoby, którym podoba się mój styl i realizacje projektów. Są to inwestorzy głównie z polecenia lub Ci, którzy widzieli wcześniej moje portfolio. Naszym wspólnym mianownikiem jest podobne wyczucie estetyczne. W kolejnym etapie współpracy poznaję osoby, którym mam zaaranżować przestrzeń mieszkalną. Dowiaduję się o ich stylu życia, przyzwyczajeniach, upodobaniach i potrzebach. Często udostępniają mi przykłady wnętrz, które im się podobają. Na tej podstawie i po zapoznaniu się z przestrzenią do zaaranżowania, rozpoczynam prace projektowe.

W swojej pracy, na przestrzeni lat, spotkałam różnych inwestorów. Większość moich dotychczasowych projektów  spełniało w 100% oczekiwania ich przyszłych użytkowników. Niestety w dwóch przypadkach, pomimo udanej aranżancji i zadowolenia ze współpracy, nie pozwolono mi na zrobienie zdjęć zrealizowanego wnętrza i tym samym nie mam udokumentowanego efektu końcowego mojej pracy. Zawodowe i socjologiczne doświadczenie pozwoliło mi wyróżnić trzy charakterystyczne typy inwestorów:

1. "Proszę tak jak w tym projekcie"

Hah uwielbiam ten typ inwestora. Wie czego chce, powołując się często na mój wcześniejszy projekt, co niezwykle schlebia mojemu architektonicznemu ego. Mam pełen obraz tego co lubi, co mu się podoba i w jakim wnętrzu będzie się dobrze czuł. Taka osoba to też duże wyzwanie. Przede wszystkim nie mogę zawieść jego oczekiwań ale też chcę go czymś zaskoczyć i  zaprojektować coś wyjątkowego tylko dla niego, aby nie powielać wszystkich rozwiązań z innej aranżacji. Jest to też inwestor dosyć skrupulatny, rozwodzący się nad każdym szczegółem projektu. Według mnie to jak najbardziej słuszna postawa, w końcu płaci się za projekt i wykończenie nie małe pieniądze, choć czasem swoim zachowaniem uprzykrza pracę architektowi.


2. "Nie wiem czego chcę"

Chciałbym wannę z prysznicem w łazience i porządną zmywarkę reszta co tam Pani zaproponuje - często słyszę podobną odpowiedź na pytanie o oczekiwania odnośnie projektu. To typ, jak sam siebie nazywa, niewymagający ale też lekko zagubiony w świecie designu i branży projektowej. Podoba mu się wiele rzeczy i rozwiązań, ale sam nie potrafi niczego wybrać. Potrzebuje gotowego rozwiązania i odpowiedniego uargumentowania sposobu zagospodarowania jego wnętrza. Zwykle nie wybiega poza pewien bezpieczny schemat ale odpowiednio pokierowany otwiera się na wyjątkowe i nieoczywiste koncepcje. Nie jest łatwym inwestorem ale dobrze poprowadzona współpraca może zaowocować udanym i ciekawym projektem, satysfakcjonującym obie strony.


3. "Jestem tradycjonalistą"

To typ rodem z klasyka: "nie będzie żadnych udziwnień, my jesteśmy normalni". Inwestor, który chce żeby było ładnie i poprawnie. Kieruje się stereotypowym myśleniem o wnętrzach, które wyniósł z domu. Lubi beże oraz brązy i takie połączenie kolorystyczne najbardziej mu odpowiada. Szczytem nowoczesności są komplety meblowe z katalogów sieciówek z wyposażeniem wnętrz. Wyrazem aranżacyjnego szaleństwa jest dla niego fototapeta z egzotycznym widokiem lub glazura w łazience z finezyjnym wzorkiem. Firanki, puchate dywany, ozdobne żyrandole to elementy niezbędne w mieszkaniu "tradycjonalisty". Z tym typem bardzo trudno mi się porozumieć i zwykle nie wchodzę z nim we współpracę projektową.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz