czwartek, 2 lipca 2015

Sztuka prostoty



Czy kiedykolwiek analizowaliście przestrzeń, w której mieszkacie pod kątem zbędnych przedmiotów w nim nagromadzonych? Na pewno, jeśli choć raz się przeprowadzaliście lub próbowaliście coś znaleźć po dłuższym czasie nieużytkowania.
Ale mam na myśli rozpatrywanie wnętrza i jego przymiotów w oparciu o ich użyteczność, przydatność czy estetykę. Czy nie gromadzimy zbyt wiele? Czy nie kupujemy kolejnej rzeczy bo atrakcyjnie wygląda na sklepowej półce  lub w magazynie wnętrzarskim a naprawdę nie jest nam niezbędna. Ile tak właściwie potrzebujemy do wygodnego funkcjonowania w naszym domu. Niewiele. 

W pierwszej kolejności warto zdefiniować czym jest dla nas dom. Stanowi nasze miejsce wyciszenia, wypoczynku, schronienia. Tworzy intymną strefę naszego życia. Czy zatem można zrelaksować się we wnętrzu przepełnionym, zagraconym i nieuporządkowanym? Jest to trudne zadanie.

Zróbmy mały eksperyment. Wyobraźmy sobie, że mamy czystą kartkę. Oto ona.


Na niej rozrysujmy swoje mieszkacie na nowo, z myślą o tym co jest nam do życia absolutnie niezbędne. Podstawowe meble i zabudowa, oświetlenie. Wyobraźmy sobie, że nie mamy żadnych dekoracji, bibelotów i wnętrzarskich dodatków. Tylko najpotrzebniejsze przedmioty użyteczne. Dodajmy do tego 2-3 rzeczy piękne, doskonałe, które są nam bliskie, które uprzyjemniają nam życie. I co otrzymujemy. Proste, przestronne, praktyczne i skondensowane wnętrze. Harmonijne i minimalistyczne, korzystnie wpływające na nasze samopoczucie.

Przestrzeń, w której mieszkamy powinna nas inspirować, wyciszać i dawać wytchnienie. Powinna być elastyczna i móc zmieniać się z naszym nastrojem. Nie potrzebuje do tego tysiąca drobiazgów. To my wnosimy do niej emocje, nadajemy jej osobowość a nie ona nas kształtuje. 

Zadbajmy o to by nasze wnętrze było uporządkowane, nie przeładowane. Warto zatroszczyć się o bieżącą naprawę wszystkich usterek i uzupełnianie ubytków. Człowiek ma tendencję do przyzwyczajania się do zaistniałej sytuacji i po pewnym czasie przestaje mu to przeszkadza. Oswajamy się z niedoskonałością i podświadomie się z nią męczymy.

Sztuka prostoty to także wybór rzeczy o wysokiej jakości w minimalnej ilości. Stawianie na naturalne materiały i stonowaną kolorystykę. I choć nie jest to sztuka łatwa, postaram się choć w części wprowadzić ją do swojego nowego mieszkania. Choćby po to by przyjemniej i wygodniej mi się w nim żyło.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz